Siedzę samotny w mieszkaniu,
mam zasłonięte rolety
i stawiam sobie pytanie,
czemu ja nie mam kobiety?

Jestem już przecież dorosły,
kobieta mi się podoba,
to taki kwiat w życiu mężczyzn
jak na choince ozdoba.

Telewizorek włączony
jakiś mecz leci na żywo,
ja siedzę przy pustym stole
i sączę już trzecie piwo.

Mieszkania nie mam nowego,
jest stare lecz po remoncie,
biednym też wcale nie jestem,
pieniążki leżą na koncie.

Normalny ze mnie mężczyzna
niczego mi nie brakuje
i w towarzystwie kobiecym,
swobodnie się nawet czuję.

I tak codziennie rozmyślam,
aż głowa boli niekiedy,
z kobietą będę miał lepiej,
czy sobie napytam biedy?

Gdy byłbym już żonaty,
zamknięty byłby temat
i nie dotyczył by mnie
ten koszmarny dylemat.